| Serwitory w żywych istotach |
|
|
|
| Wpisany przez Dorrek |
|
Ze trzy lata temu, nie pamiętam dokładnie, natchnięty długimi rozmowami skype’owymi z Razielem i Łazikiem, postanowiłem wypróbować zaklęcie serwitora do żywego organizmu. Nie musiałem daleko szukać, na mym biurku stała wówczas klatka, a w niej dwa, dorodne i zdrowe szczury... Pozwolę sobie pominąć moralny aspekt owego eksperymentu, i ocenę pozostawię Tobie, czytelniku.
Jak zapewne większość z Was wie, serwitor jest częścią psychiki maga (według modelu psychologicznego), bądź też odrębnym bytem (model spirytystyczny). Która z powyższych wersji jest „prawdziwsza” nie mam zamiaru się wywodzić, ocena tego zależy od naszych doświadczeń i poglądów. Na czas tego eksperymentu założyłem, iż serwitory to odrębne byty, więc działałem w modelu spirytystycznym. W każdym bądź razie, serwitory służą magowi w określonym celu, do którego zostały stworzone. Cel ten, jak i w sumie wszystkie aspekty sługi zależą tylko i wyłącznie od inwencji i kreatywności maga. Powyższe serwitory, które skonstruowałem w szczurach, miały umożliwić ograniczoną kontrolę nad istotami żywymi, skłonić je do omijania kabli od komputera szerokim łukiem. Nie, nie planowałem przy ich pomocy opanować świata, a przynajmniej się do tego nie przyznam ;) . No więc od początku. Zacząłem się zastanawiać, czym taki serwitor powinien się różnić od klasycznego, „zaklętego” w przedmiocie, bądź posiadającego jedynie astralną formę. Dywagacje na ten temat doszły do tego, iż… niczym. Ot, inny rodzaj mieszkanka, plus możliwość czerpania energii potrzebnej im do istnienia prosto z „opakowania”. I to był mój błąd, ale o tym później. Przystąpiłem więc do działania. Rozpisałem jego funkcje. Samego schematu nie będę tu przedstawiał, jednak streszczę najważniejsze założenia owego frankenstein’owego tworu. Przede wszystkim, jako iż miały umożliwiać ograniczoną kontrolę, były swego rodzaju „backdoorem”. Miały wdrukowywać w podświadomość szczura określone polecenia. Na czas trwania eksperymentu, dogmatem dla mnie była szczurza podświadomość. Miały więc być mini-duszkami, opętującymi umysły zwierząt. Jako, iż wolałem, by nie wymknęły się ewentualnie z pod kontroli, zaprogramowałem czas ich życia na pół roku. To był mój kolejny błąd. Tak więc, przystąpiłem do działania. Uformowałem ich kształt, jako sporej wielkości rogate szczury czarnego koloru. Przekazywałem im przy pomocy myślokształtów ich umiejętności oraz inne zaplanowane cechy. Stworzyłem też sigile zawierające ich imiona, oraz poczęstowałem nim szczury. Ci z Was, którzy mieli styczność z gryzoniami, znają ich zamiłowanie do niszczenia i zjadania papieru, więc nie miałem większego problemu, by skłonić te niszczyciele do skonsumowania sigili. Zakotwiczyłem w końcu serwitory w ich ciałach i „tchnąłem” do życia. Na początku był chaos… Eee, przepraszam, nie ta bajka. Na początku nic nie wskazywało na sukces. Szczury stały się jeszcze bardziej senne niż zwykle. Mimo otwartej klatki, nie wykazywały chęci opuszczenia jej skromnych progów. Nie mniej, po około jednej dobie, chociaż na czas pisania tego artu, możemy przyjąć, iż było to nie mniej, nie więcej 23 godziny ;) , szczury ożywiły się i wróciły do swej dawnej aktywności. Pierwszy sukces, jaki zaobserwowałem, to zerowe zainteresowanie kablem od modelu, który wesoło pomerdywał sobie tuż koło ich klatki. Cóż, zawsze to jakiś sukces. Pozwoliłem im na większą niż zwykle swobodę, czując iż mój komputer będzie bezpieczny. No, przynajmniej przed szczurami, a nie ignorancją jego użytkownika. Jednak po godzinie hasania, stwierdziłem, iż koniec swobody, samych ich nie zostawię, tak na wszelki wypadek. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, nie miałem najmniejszych problemów, by je złapać. Chyba pierwszy raz w życiu nie próbowały się chować za szafą, gryźć mnie po rękach gdy się zbliżałem. No nic, kolejny aspekt serwitora spełnił się. Nie był to jednak 100% sukces. Przez pół roku zniszczyły mi kabel od monitora. Jednak jak na ich wcześniejsze niszczycielskie zapędy, to i tak dużo mniej. Nie ugryzły mnie przez ten czas ani razu, co wcześniej zdarzało im się dość często. Z reguły grzecznie wracały do klatki, gdy skończył się czas swobód. Chociaż zdarzyło się, by jeden próbował schować się za szafą. Nie okazywały większej niż dawniej senności, więc najprawdopodobniej serwitory nie zużywały zbyt wiele ich energii. Nie mniej jednak, nieubłagalnie zbliżał się czas wygaśnięcia serwitorów… Po około pół roku, ciężko mi podać dokładną datę, ze względu na moją niechęć do prowadzenia wszelakiej maści dzienników Magijnych, z dnia na dzień szczury rozpoczęły swoją destrukcyjną działalność od zjedzenia kabla od modemu, w parę dni później również od monitora… Cóż, skończył się czas działania serwitorów. Około 2 tygodnie po zakończeniu działania serwitorów, szczury zmarły w odstępie paru dni. Jedynie jeden wykazał oznaki choroby. Wspomniałem jednak wyżej o błędach… Zdaje się, iż to najwyższa pora by do nich powrócić i skupić się właśnie na nich. Prawdopodobnie, chociaż dogmatycznej pewności mieć nie mogę, konstruowanie serwitorów żywiących się energią nosiciela, wpłynęło na długość ich życia. Ciągłe pobieranie energii wycieńczyło ich organizmy, osłabiając je. Również wydaje mi się, iż pomysł „autodestrukcji” po określonym czasie w tym wypadku był chybiony. Niby szczury nie żyją najdłużej na świecie, te jednak zmarły po półtora roku, w tym pół roku noszenia w sobie innych bytów. Jako, iż w magii nie ma zbiegów okoliczności, śmiem twierdzić, iż przyczyniło się to do ich nagłego wyczerpania. Opętanie szczurów przez serwitory musiało związać ich umysły, przez co destrukcja serwitora wpłynęła na pogorszenie się stanu zdrowia i śmierć szczurów. Jak tego uniknąć? Być może zamiast wprowadzać funkcje „autodestrukcji”, lepiej wprowadzić neutralizacje ich działania, zachowując jednak samo „trwanie”. Z braku, hmm… szczurów doświadczalnych nie powtórzyłem jednak eksperymentu z innymi założeniami. Wyciągnięcie wniosków pozostawiam Tobie czytelniku, nie mniej jednak zachęcam do sprawdzenia tego samemu. I byłbym wdzięczny za podesłanie swoich spostrzeżeń i wniosków. Create, destroy, enjoy! IO CHAOS! |




